Wiedźmin - mało mam na niego czasu, więc chłopak się trochę zapomniał ostatnio. Za to mamy super przyciąganie, chyba takie jak nigdy, za to przywództwa brakuje ;]. Niby wakacje, a nie ma czasu..
Lucek - robi się chłopak coraz bardziej cywilizowany. Potrafi się prawie zawsze zatrzymać z człowiekiem, nie pcha się totalnie, mogę mu złapać lekko paszczę i nie ma: "AAA!! Ratunku!! Ktoś chce zjeść moją głowę!", szybciej zaczyna myśleć, częściej myśli i w ogóle zaczynamy się dogadywać. Dwa razy był już nawet kompany, trzeci raz myte tylko nóżki..i ogólnie chłopak czuje się już dużo pewniej w nowej stajni i zauważa, że ktoś tu próbuje być alfą i nie pozwala się przestawiać, więc raz mnie już straszył majtnięciem nogą w moją stronę, ale wybiłam mu szybko ten pomysł z głowy ;). Jeszcze stwierdziłyśmy, że trzeba będzie mu umyć głowę, bo ma brudną, ale nie mam pojęcia jak to zrobić przy koniu, który na pierwszej sesji mycia z węża latał jak szalony, a w dodatku ma duuuży problem z friendly paszczy ;).
Sauron - tego chłopaka jeszcze nie znacie. Otóż w stajni mamy w tej chwili 4 źrebaki. Dwa fryzy i dwa NN (ogier uciekł i sobie pokrył klacze ;P). Jednym z fryzów jest źrebaczek Sauron. Urocze małe stworzonko, które najbardziej mi się spodobało. Mamusia dzikuska, więc to sprawy nie ułatwia. Nie da się do niej na pastwisku podejść i pogłaskać. Ostatnio mały podszedł, a mama podeszła niepewnie za małym, więc potraktowałam ją jak konia surowego i delikatnie podrapałam. Była bardzo zdziwiona i potem się gapiła przez płot na mnie jak sobie poszłam ;).
Za to mały robi postępy ogromne. Na początku się cieszyłam jak w boksie gdy kucałam podszedł i powąchał mi rękę. Teraz na pastwisku jeśli nie podejdzie się jak drapieżnik to on podchodzi i zaczyna mnie skubać ;P na co ja delikatnie sugeruję mu, że ja nie koniecznie lubię takie podgryzanie i drapie go po kłebie ;). Teraz mamy wyzwanie - jutro muszę podać mu odrobaczanie..bobofrut napewno pójdzie do tego ;).
Więcej zdjęć będzie jak uda mi się załadować z moim genialnym ineternetem czyli mogą być późnooo..;)
3 komentarze:
Nareszcie pozytywnie :)
Mam nadzieję, że to koniec Brysiowych kłopotów. Wy zakończyliście już bliskie spotkania z weterynarzami, natomiast my robimy, co możemy, by tego uniknąć...
Sprawa Kopytka prawie zakończona, gdyż psikanie antybakteryjnym sprayem w róg pomaga - najwyraźniej to zwykły stan zapalny. Natomiast wczorajszy wieczór minął pod znakiem lekkiej kolki (mimo iż Bahama na trawie była tylko 2h). O 21. oprowadzałam konia po wsi i zaglądałyśmy do najstraszniej wyglądających gospodarstw, żeby pod wpływem stresu pobudzić jelita do pracy ;) Udało się, za co dziękuję latarniom-straszydłom ;)
Widzę, że Wasze stado się powiększa. Zazdroszczę Ci tej możliwości pracy ze źrebakiem - takie kształtowanie końskiego charakteru od podstaw to doskonała okazja do zdobycia i sprawdzenia własnego poziomu savvy :)
A wybierasz się na piknik SPNH?
Pozdrawiam
Hej hej! Co u Was słychać? Byłaś na pikniku SPNH? Jak Brysia i Wiesiek? :) Z niecierpliwością czekam na wieści :)
Pozdrawiam tradycyjnie i zapraszam do mnie - nowe zdjęcia.
Cóż to? Nie ma nowej notki? W takim razie uzbrajam się w cierpliwość ;)
U nas kolejna.
Pozdrawiam, naturalnie :)
Prześlij komentarz